Ja dzisiaj taki dzień mam. Zaczął się całkiem niepozornie - wstałam o 6:45, ubrałam się, pojechałam na zajęcia do Zabrza, wróciłam, zrobiłam kilka rzeczy i co? Nagle TO przyszło. Poczułam dziwną panikę w środku ... czy ja na prawdę chce, żeby moje Życie tak wyglądało? Czy chce dalej udawać, że wszystko jest w porządku? Że wszystkich lubię, dla wszystkich mam czas ... przecież tak nie jest. Te wszystkie myśli tak mocno we mnie uderzyły, że powiedziałam sobie dość! Ile razy, mam robić coś dla kogoś, przedkładając swoje sprawy, dla innych. Można tak funkcjonować miesiąc, dwa, ale nie pół Życia.
Ostatnie dni pokazały mi, jak ludzie są zapatrzeni w swoje sprawy, w swoje życie. Każdy patrzy tylko na swój nos, na dwoje dobro. A gdzie w tym wszystkim są inni? Przecież przechodząc obojętnie obok drugiego człowieka, nie pytając go nawet: "Co u Ciebie?", być może go zabijamy ... swoją ignorancją. To, że ja jestem dla innych, jest fajne, nawet bardzo. Tylko mam wrażenie, że niektórzy zapominają, że też jestem człowiekiem, mam swoje uczucia czy problemy. I chciałabym raz, na jakiś czas, żeby ktoś był dla mnie. :) To wiele nie kosztuje.
Czasami, zwykły uśmiech, przytulenie czy szczere zapytanie "Co u Ciebie" może na prawdę wiele zmienić w życiu drugiego człowieka. ;) Nigdy o tym nie zapominajcie!
Uff ... no to tyle wyżycia się na dzisiaj. :) Idę pod kocyk myśleć dalej. Jak dojdę do czegoś konstruktywnego dam Wam znać! Może śnieg by mi pomógł ... bo na razie atmosfera Świąt gdzieś ucieka...
A w tle, piosenka, która idealnie sprawdza się na takie wieczory, jak ten.

